Przejdź do treści

Osio · MMXXVI

Fotoesej · Biskupice

Po drugiej stronie

Opowieść o świetle, ciszy i wychodzeniu z ciemności.

6 kadrów · MMXXV

Są miejsca, w których czas zdaje się zatrzymywać.

Opuszczone budynki. Puste okna. Popękane ściany, które pamiętają więcej, niż mogłyby opowiedzieć. Miejsca, z których człowiek dawno odszedł, pozostawiając po sobie jedynie ślady.

Wchodzę do środka.

Mury

01 / 06

Mury

Opuszczony budynek wśród złotej trawy. Puste otwory okien. Za nimi - cień.

Panuje tu cisza. Taka, która sprawia, że zaczynam słyszeć własne kroki.

Smuga

02 / 06

Smuga

W półmroku dostrzegam resztki dawnych pomieszczeń, porozrzucane cegły, wyblakłe napisy na ścianach. Wszystko wydaje się nieruchome, zapomniane, pogrążone w cieniu.

Ale ciemność nie jest zupełna.

Przez niewielki otwór wpada promień popołudniowego słońca. Przecina pomieszczenie i kładzie się na zimnej, betonowej podłodze. Delikatna smuga złota pośród szarości i ruin.

Zatrzymuję się.

To niezwykłe, jak niewiele światła potrzeba, żeby odmienić całe miejsce.

Okno

03 / 06

Okno

Podążam za nim wzrokiem. Prowadzi mnie przez ciemność, ku kolejnemu otworowi w ścianie.

Tam, po drugiej stronie, dostrzegam drzewo. Jego liście płoną odcieniami pomarańczu i czerwieni.

Za mną pozostają chłodne mury. Przede mną - jesień w pełni swoich barw.

Przez chwilę mam wrażenie, że patrzę nie przez okno, lecz przez granicę dwóch światów. Jednego, który powoli znika, i drugiego, który mimo wszystko trwa.

Z ukrycia

04 / 06

Z ukrycia

Wychodzę dalej.

Między drzewami dostrzegam starą drewnianą stodołę. Otacza ją wysokie, złociste światło, trawy i poruszane wiatrem gałęzie.

Jeszcze przez moment patrzę na nią z ukrycia, z miejsca, w którym wciąż panuje cień.

A potem robię kilka kroków.

Przestrzeń

05 / 06

Przestrzeń

I nagle nie ma już ścian.

Przede mną otwiera się przestrzeń. Stodoła stoi spokojnie pośród drzew, skąpana w ostatnim cieple dnia. Trawy falują na wietrze. Niebo rozciąga się szeroko nad krajobrazem.

Nic niezwykłego się nie wydarzyło. A jednak wszystko wygląda inaczej.

To samo światło, które przed chwilą z trudem przedostawało się przez szczeliny w murach, teraz wypełnia cały świat.

Zaczynam rozumieć, że czasami dopiero po przebywaniu w ciemności naprawdę dostrzegamy piękno tego, co znajduje się na zewnątrz.

Droga

06 / 06

Droga

Słońce powoli znika za drzewami. Cienie stają się coraz dłuższe. Przede mną pojawia się droga prowadząca między domami, w stronę ostatnich jasnych punktów wieczoru.

Czas wracać.

Odchodzę, pozostawiając za sobą puste budynki, zapomniane ściany i ciszę. Ale zabieram ze sobą coś jeszcze.

Obraz wąskiej smugi światła na ciemnej podłodze. Pomarańczowego drzewa zamkniętego w czarnym prostokącie okna. Stodoły, która cierpliwie czekała po drugiej stronie.

I myśl, że światło nie zawsze musi być wielkie, by wskazać nam drogę.

Czasami wystarczy jedna niewielka szczelina w ciemności, żeby przypomnieć sobie, jak piękny potrafi być świat.